Logika podpowiada, że gry print & play powinny mieć jak najprostszą i najlepiej czarno-białą* grafikę, żeby można było je wydrukować w domowych warunkach bez przeszywającego uczucia rozrzutności. I wtedy wchodzi A4 Quest cały na… kolorowo.

Albo spójrzmy na to z drugiej strony. Gry przygodowe, które chcą być jak najbardziej klimatyczne, a przy okazji wychodzą z założenia, że pewna dawka losowości to nic złego. Tu już powinno być na bogato – figurki, ładnie ilustrowane plansze i inne kickstarterowe rzeczy, które przez fanów gier euro uważane są za zupełny zbytek. Gdy odpowiednio mocno przeskalujemy to na grę do samodzielnego wydruku, dostępną do darmowego pobrania, otrzymamy dokładnie to, czym jest A4 Quest.

A4 Quest bohater

Wizualnie gra trzyma poziom, którego nie powstydziłyby się standardowe produkcje, a często nawet powinny go zazdrościć. Postacie wyglądają, jakby wpadły do gry po drodze na występ w kolejnej animacji, może nie Disneya, ale na pewno jakiegoś aspirującego studia. Jedynie same plansze przygód przez zastosowaną mocno stonowaną kolorystykę, sprawiają wrażenie zlewających się plam, przez co zwracamy uwagę głównie na ikony, a to odbiera trochę klimatu. Warto jednak przetrzeć trochę oczy i powypatrywać smaczki poukrywane w poszczególnych kadrach. Przykładowo najsłabszy goblin ma na sobie jedynie porwaną przepaskę z materiału, a po tym trochę silniejszym widać próby stworzenia zbroi z połamanej drewnianej beczki.

Zasady są banalnie proste, czego nie można powiedzieć o samej rozgrywce. Najpierw określamy statystyki naszego herosa (atak, obrona, punkty życia, żywność, później możemy zdobywać punkty doświadczenia i kryształy). Poza tym dysponujemy pulą 4 kości i co turę wykonujemy 3 akcje:

  • ruch na kolejne pole, który co jakiś czas wymaga użycia kości o określonej wartości,
  • sprawdzenie, czy na nowym polu czyha na nas jakiś przeciwnik. Jeśli tak, to rzucamy dodatkową kością, by określić jego poziom, po czym z puli własnych kości wybieramy jedną jako modyfikator naszych wartości obrony i ataku. Po czym jeszcze raz rzucamy dodatkową kością, by określić modyfikator tychże wartości dla przeciwnika. Gdy już wszystko uda nam się pookreślać, możemy porównać statystyki i w przypadku niewystarczającej obrony przyjąć obrażenia, a gdy dodatkowo nasza siła ataku jest przynajmniej równa obronie przeciwnika, to jeszcze dostaniemy odpowiedni bonus,
  • akcja lub odpoczynek, czyli wymiennie wykonanie jednej czynności spośród ikon pola, na którym się znajdujemy lub poświęcenie 1 żywności, w celu przerzucenia i przywrócenia do aktywnej puli kości wcześniej wykorzystanych.

A4 Quest przygoda

Jak widać, sporo zależy tu od kości. Nie dość, że potrzebujemy (zwykle) jak najwyższych wyników, to jeszcze musimy zarządzać dostępną pulą, bo za każdym razem, gdy kości nam brakuje, tracimy punkt życia (oraz przy okazji przerzucamy i używamy jedną z tych wykorzystanych). A wraz z rozwojem bohatera wcale nie robi się łatwiej, bo przeciwnicy również są coraz mocniejsi.

Autorzy podeszli do gry serialowo, gdyż każda kolejna przygoda jest oznaczona numerem sezonu i odcinka. Pierwsza kampania obejmuje 3 przygody, a każda z nich posiada swojego bohatera. Dwie pierwsze mają też dodatkowo wprowadzenie fabularne, które nie jest może zbyt górnolotne, ale przyjemnie uzupełnia całość (czy gdzieś jeszcze bohaterką była łuczniczka z problemami żołądkowymi? :D). Dodatkowo ukazał się także bonusowy odcinek świąteczny, w którym Mikołaj zbiera prezenty, oraz pierwsza przygoda drugiego sezonu, która dla odmiany odbywa się w kosmosie. Bohaterowie oczywiście nie są na stałe przypisani do swoich przygód i nic nie stoi na przeszkodzie, aby wysłać ich na inną wyprawę. Jest to o tyle ciekawe, że każdy, oprócz rycerza z pierwszego odcinka, posiada unikatowe zdolności, a te mają uniwersalne zastosowanie.

Każda kolejna przygoda wprowadza także nowe akcje możliwe do wykonania, a autorzy starają się je w jakiś sposób urozmaicać – np. ostatni odcinek pierwszego sezonu jest jedną dużą walką z bossem, którego pulę punktów życia możemy uszczuplać od samego początku.

A4 Quest polowanie

Gra w pierwotnym założeniu jest jednoosobowa, dopiero drugi sezon wprowadza nowe oznaczenia i zasady dla dwóch graczy. Można też w pierwszym sezonie skorzystać z zasad rozgrywki dwuosobowej z gry Page Quest, która jest komercyjnym rozwinięciem pomysłu z A4 Quest.

Gra może się spodobać tym, którzy poszukują lżejszej przygody między kolejnym przeczesywaniem lochów. Ja, mimo że zdecydowanie wolę mieć wszystko dokładnie policzone, bawiłem się całkiem nieźle i byłem w stanie rozegrać kilka partii jedna po drugiej – spora w tym zasługa krótkiego czasu samej rozgrywki. Za to na pewno nie przypadnie do gustu osobom, które gardzą nadmierną losowością i irytują się tym, że co chwilę będą ginąć z rąk goblina z wystruganym kijem.

 

Autorzy: Michał Jagodziński, Paweł Niziołek, Jarosław Wajs

Źródło: https://thistroy.pl/portfolio/a4-quest/

BGG: https://boardgamegeek.com/boardgame/228766/a4-quest

Dodatkowe wyposażenie: 4 + 1 kości, 6 znaczników statystyk, 1 pionek

 

*Taka mała teoria spiskowa. Od lat panuje przekonanie, że taniej jest drukować w odcieniach szarości. I tak głównie drukujemy czarny tekst, więc tego czarnego tuszu zużywamy najwięcej. Na przykładzie mojej drukarki, wnioskuję, że producenci zaczęli to błędne przekonanie wykorzystywać, bo opakowanie z czarnym tuszem jest (minimalnie, ale jednak) droższe, niż to z kolorowym. Wychodzi więc na to, że tam gdzie występują kolory, lepiej wydrukować je w oryginale.

Facebook
Twitter
Komentarze
avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Chcesz więcej?