Po czym poznać grę od autora pochodzącego z Azji? Opowiada o nietypowych dla nas zachowaniach. Czy kiedykolwiek staliście w kolejce Do windy? Ja też nie. Z drugiej strony, to wpychanie się w kolejkę jest już nam dużo bliższe.

O CO CHODZI W GRZE Do windy?
Ekspertem nie jestem, ale słyszałem tu i ówdzie, że Japończycy są bardzo kulturalni. Po meczu kibice posprzątają po sobie sektor, a na przystanku autobusowym (czy przed windą) ustawiają się w kolejce. Tym bardziej trochę dziwi mnie motyw wpychania się przed siebie w grze Do windy.
Mamy tu bowiem 3 windy. W zależności od liczby graczy w rozgrywce bierze udział 4-5 rodzin (5 na 2 i 4 graczy, a 4 na 3 graczy, jedna rodzina zawsze jest neutralna, każda ma swój kolor). Każdy na ręku ma 2 karty i w swojej turze zagrywa jedną z nich do jednej z wind. I standardowo taka karta/członek rodziny idzie na koniec kolejki, ale jeśli już w kolejce stoi osoba, przed którą może się wepchnąć, to się wpycha. Babcia wskakuje przed dziadka, tata przed babcię, mama przed tatę, chłopiec przed mamę, dziewczynka przed chłopca i zataczając kółko – dziadek przed dziewczynkę. I to wszystko niezależnie od koloru rodziny.
Jest jeszcze zagubione dziecko, które zabiera na koniec kolejki jednego członka swojej rodziny (w swoim kolorze). Dodatkowo mamy też zasadę kawiarni, która odpala się, gdy w jednej kolejce ustawią się 3 osoby tego samego typu z różnych rodzin. Opuszczają one wtedy kolejkę i „idą na kawę”, czyli do gracza, który zagrał trzecią kartę. Taki zestaw da 1 punkt na koniec rundy.
Gdy graczom zostanie na ręku po 1 karcie, rozpatrujemy windy. Mają one pojemność od 3 do 4 osób, a im bliżej wyjścia, tym więcej punktów. Dodatkowo każda winda podwaja liczbę punktów za konkretnych członków rodzin. Po 3 takich rundach podliczamy punkty i okazuje się, kto się najlepiej ustawił.

CO MI SIĘ PODOBA W GRZE Do windy?
Dynamiczna rozgrywka z interakcją
Gra trwa dosłownie ok. 15-20 minut, podczas których będziemy świadkami wielu zwrotów akcji. Wystarczy mrugnąć, by wylecieć z kolejki. Zarazem jest tu wystraczająco dużo decyzji jak na ten typ gry, by poczuć, że faktycznie się w coś zagrało, a nie tylko bezmyślnie rzucało karty. Wiemy, że w grze jest po jednym członku rodziny w każdym kolorze, widzimy też same kolory kart na rękach przeciwników. Patrząc na karty leżące już w kolejkach możemy delikatnie policzyć, co przeciwnicy są nam w stanie zrobić i przed czym powinniśmy się uchronić.
Unikalny temat
Lubię te prozaiczne i przyziemne tematy, a większość gier sili się na nie wiadomo jak wymóżdżone opowieści. A wystarczy się rozejrzeć. Saashi zresztą słynie z brania na warsztat tego typu tematów. Jest to zdecydowanie lepsze niż potwory przybywające z innego wymiaru, zmuszające nas do zbierania magicznych artefaktów, by móc odprawić rytuał. Paradoksalnie winda przy całej swojej pospolitości jest dużo bardziej unikalna.

CO MI SIĘ MNIEJ PODOBA W GRZE Do windy?
Losowość dociągu
Jak zazwyczaj, w tak krótkiej grze, mając jedynie 2 karty na ręku, możemy ostatecznie nie mieć zbyt wiele do powiedzenia. Na szczęście mamy decyzję, z którego z 3 stosów dobrać kartę na koniec swojej tury, a jak już wspominałem, karty na rewersach mają kolor rodziny. Z drugiej strony, możliwości przeliczania i antycypowania zagrań przeciwników przy większej liczbie kart na ręku wprowadziłaby niesamowity paraliż decyzyjny. No i przecież trochę o ten chaos tutaj chodzi.
Skalowanie
Brak wariantu solo pominę, bo to zbyt interakcyjna gra, żeby miał tu sens, ale mam wrażenie, że na 2 osoby jest nieco gorzej, niż na 3-4. Główną różnicą, jest to, że mamy po 2 rodziny. I to trochę miesza w głowie. Wydaje mi się, że też przez to jest zbyt przewidywalnie. Na więcej osób co prawda potrafi być duży chaos, ale to akurat w tego typu grze jest nawet wskazane.

ilustrator: Hubert Ronek
wydawca: Muduko
wiek: 8+
liczba graczy: 2-4
czas gry: 20 min.
Do windy to gra w małym pudełku, ale podczas rozgrywki towarzyszą nam wielkie emocje. Jest to sprytny filler, który wywoła zarówno uśmiech, jak i okrzyk oburzenia, gdy zostaniemy wypchnięci z kolejki. Rozgrywka ma też z samą windą trochę wspólnego – jest szybka i wskazane jest odpowiednie towarzystwo. Udowadnia też, że często najzwyklejsze sytuacje mogą dać najwięcej zabawy.







