Niedawno przekonałem się dosłownie, dlaczego mówi się, że ktoś podchodzi do czegoś jak pies do jeża. Podczas jednego z wieczornych spacerów z moim Batmanem (pojawiał się na moim profilu FB), spotkaliśmy na trawniku wspomnianego miłośnika noszenia jabłek na grzbiecie (nie jest to prawda, jak coś, jeże nie jedzą jabłek). Kolejny raz mój czworonóg pokazał, że jego imię zostało nadane mocno na wyrost, bo przerażenie przed dużo mniejszą od siebie istotą było mocno pomieszane z ciekawością.

Pandemic Szybka Reakcja okładka

KLIMAT I MECHANIKA GRY

Ten pozornie oderwany od tematu wstęp idealnie pokazuje, jak ja podchodziłem do gier typu real time. Co prawda daleki byłem od jakiegokolwiek przerażenia, jednak na pewno towarzyszyło mi przekonanie, że ten typ gier totalnie do mnie nie przemawia.

Pozostał jeszcze pierwiastek ciekawości, który w końcu się odezwał i wbrew wszelkim przekonaniom, w mojej kolekcji wylądował Pandemic: Szybka reakcja. Dodatkowo na korzyść przemawiało to, że z pierwszym tytułem dającym nazwę tej serii miałem raczej pozytywne odczucia (kiedyś może o tym napiszę), a moja główna współgrająca jest osobą, która doskonale panuje nad chaosem.

Niech was jednak nie zwiedzie przynależność do popularnej serii gier o globalnej epidemii, gdyż jej najnowsza odsłona ma tyle wspólnego z pierwowzorem, co gorzka czekolada ze słodyczami. Przede wszystkim, jak już wspomniałem, gra dzieje się w czasie rzeczywistym i to właśnie z tym czasem głównie walczymy. Przy okazji musimy wytworzyć i dostarczyć konkretne zaopatrzenie do kilku miast.

Cała akcja gry Pandemic: Szybka reakcja dzieje się na pokładzie samolotu, a my, rzucając po kolei kośćmi, biegamy po jego pokładzie i te kości w różnych pomieszczeniach zostawiamy. Ich odpowiednia liczba pozwala na wytworzenie określonej liczby paczek z zaopatrzeniem. A gdy zbierzemy już wszystko, czego dane miasto potrzebuje i akurat nad tym miastem się znajdujemy, to możemy jak w filmach, otworzyć tę wielką klapę z tyłu samolotu i wszystkie te paczki z niego wyrzucić. Przynajmniej ja tak to widzę.

Takie dostarczenie zapasów, dodaje nam dodatkowe 2 minuty do gry. A konkretniej żeton, który je symbolizuje. Zaczynamy z trzema takimi, więc jak nietrudno policzyć, na start mamy 6 minut samej gry. Zaczynamy też z 2 miastami oczekującymi na zaopatrzenie i 3 następnymi w kolejce (na poziomie łatwym, bo później te liczby rosną), które wskoczą nam na radar po stracie każdego żetonu. A te tracimy po upływie, a jakże, każdych 2 minut. Czas odmierza nam dołączona do zestawu klepsydra.

Każdy członek załogi specjalizuje się w czymś innym, toteż zaczynamy z różnymi umiejętnościami specjalnymi. Raz jest to obracanie konkretnej ścianki kości na dowolny wynik, innym razem podwajanie konkretnej akcji.

Gra kończy się na kilka sposobów. Jak to w przypadku Pandemiców bywa, więcej jest warunków przegranej: upływ czasu lub doprowadzenie do nadmiaru odpadów na pokładzie samolotu. Wygrywamy jedynie, gdy dostarczymy zaopatrzenie do wszystkich miast.

Pandemic Szybka Reakcja kości

WYKONANIE

Pierwsze co się rzuca w oczy to kości, które są odlane z jakiegoś dziwnego, mieniącego się plastiku. Niemniej jednak wygląda to ciekawie, a same kości nie odbiegają rozmiarem i wagą od standardowych. Z podobnego materiału odlane są pionki graczy. Szkoda tylko, że ich kształt kojarzy się z dawnymi grami typu roll and move, ale i tak jest to krok w przód w stosunku do oryginalnego Pandemica, gdzie takowe występowały w standardowych kolorach, przez co sprawiały wrażenie taniości.

W pudełku znajdziemy także figurkę samolotu, wyznaczającą nam pozycję na torze miast. Trzeba na niego uważać, bo w moim jedno skrzydełko już się nieco wygięło przez niedbałe przechowywanie w pudełku z pozostałymi komponentami.

Osobna wzmianka należy się planszy. Pomijając fakt, ze po rozłożeniu nie chce płasko leżeć na stole. Znajduje się na niej fajny smaczek, który zauważyłem stosunkowo późno. Mianowicie, każda postać na swojej karcie z umiejętnością specjalną, posiada ikonkę pomieszczenia, w którym zaczyna grę. I w tym właśnie pomieszczeniu możemy znaleźć tę postać narysowaną. Mała rzecz, a cieszy.

Pandemic Szybka reakcja plansza

ROZGRYWKA WIELOOSOBOWA

Nie mieliśmy łatwych początków. I nie chodzi o zasady, bo te można wytłumaczyć w czasie jednej klepsydry. Mimo pozytywnego nastawienia, świadomość upływającego czasu i brak wyrobionych odruchów, sprawiły, że nasz samolot praktycznie skończył na dnie oceanu. Dosyć łatwa porażka, oraz wszechobecny chaos sprawiały, że miałem ochotę ustawić mechanizm real time na przedostatnim miejscu w moim rankingu (ostatnie zajmuje bezwzględnie licytacja).

A jednak te pierwsze partie siedziały mi w głowie. Przez długi czas rozmyślałem, jak trzeba grać, żeby wygrać. Ewentualnie jakby tu zagrać, by zrobić z tego łamigłówkę bez ograniczenia czasowego. Okazało się, że w myśleniu o drugiej opcji nie jestem osamotniony, bo szybko znalazłem takie warianty (tak, liczba mnoga) ma BGG. Ale o tym za chwilę.

Przy drugim podejściu nadal nie było idealnie. Miasta nie były ratowane, a odpady zasypywały pokład. I to nadal na łatwym poziomie trudności. Ale już jakby więcej automatyzmu w działaniu. Ograniczanie chaosu i pilnowanie, gdzie współgracze kładą swoje kości – te dostępne i te wykorzystane. Powoli coś zaczynało kiełkować.

Trzecie podejście do gry. Albo my, albo ona. Uznałem, że warto zastąpić standardową klepsydrę stoperem w telefonie. I to była jedna z tych przełomowych decyzji. Jedna rzecz do pilnowania mniej (i brak pokusy oszukiwania). Zaczęliśmy bardziej analizować potrzebne zaopatrzenie, aby nie produkować nadmiernie, gdyż ładowania ma swoje ograniczone miejsce, a i odpady potrafią zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie. I przede wszystkim współpraca. Osoba, która aktualnie nie rzuca kośćmi musi aktywnie uczestniczyć w turze swojego współgracza. I wbrew pozorom, mimo że gra nazywa się Pandemic: Szybka reakcja, to spokojne i przemyślane decyzje dawały mi dużo więcej korzyści.

To podejście zakończyło się dwoma wygranymi partiami z rzędu, co na początku wydawało mi się wręcz niemożliwe. I nawet zaczęło mi się to podobać. Nie jest to jednak tytuł, w który będę się zagrywał i zawsze obowiązkowo wyciągnę na stół. Stąd też, patrząc na konieczność ogarniania gry, by można było wygrać, raczej nie osiągnę poziomu, który wymusi na mnie dołożenie dodatkowych kart wedle tabelki trudności. Prawdopodobnie pozostanie jej rola pokazywania nowym graczom w ramach ciekawostki, czy zagrania raz na pół roku szybkiej partii pomiędzy cięższymi tytułami.

Z recenzenckiego (hue hue) obowiązku wspomnę, że gra teoretycznie wygląda tak samo, niezależnie od liczby graczy. Teoretycznie, bo w pełnym składzie, nie było mi dane zagrać, a w 3 osoby graliśmy jeszcze na początkowym etapie znajomości z tytułem. Liczba kart miast i żetonów czasu się nie zmienia. Po prostu mamy więcej kości w grze. Ale czy to pomaga? Z doświadczenia z gry dwuosobowej, myślę że ogranym graczom jak najbardziej. Nieogranym nie pomoże raczej nic.

Pandemic Szybka reakcja samolot

TRYB SOLO

Instrukcja nie przewiduje oficjalnego wariantu jednoosobowego, jednak jak to w większości gier kooperacyjnych bywa, można zagrać samemu, kierując dwiema postaciami. I jeśli zwykle nie widzę w tym żadnego problemu, to tym razem sporo stracimy, bo zabraknie tej drugiej osoby, kontrolującej wszystko to, na co sami nie zwracamy uwagi.

Jak już wspomniałem, znalazłem kilka wariantów gry bez upływającego czasu, co daje zdecydowanie większe możliwości dla pojedynczego gracza. Opiszę je w jednym z kolejnych wpisów. Najprostszym sposobem, aby go nie przegapić, będzie śledzenie mojego profilu na FB.

Pandemic: Szybka reakcja
wydawca: Rebel
wiek: 8+
liczba graczy: 2-4
czas gry: 20 min.
Ocena:

Pandemic: Szybka reakcja to ciekawa odskocznia od ciężkich i długich gier, zyskująca po rozegraniu kilku partii. Zasady do wytłumaczenia w 2 minuty, sama rozgrywka potrwa ok. 20. Nie jestem w stanie jednoznacznie określić, czy jest to pozycja dla fanów oryginalnego Pandemica. Z jednej strony jest to pewne nawiązanie do tamtego tematu, z drugiej, jeśli ujęła nas tam mechanika spokojnego planowania swoich działań, to nie mamy tutaj czego szukać. Spróbować warto, jednak trzeba mieć świadomość, że nie jest to standardowa pozycja na planszówkowym rynku, a raczej ciekawostka.

  • szybka
  • łatwa do wytłumaczenia
  • Ciekawa odskocznia
  • chaos
  • stresująca ;)
  • nie każdy dotrwa do momentu, w którym gra może się spodobać
Komentarze
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Chcesz więcej?