#WspółpracaReklamowa Grę otrzymałem od wydawnictwa Granna. Nie ma to jednak żadnego wpływu na moją opinię.

Na okładce Printing Press widzimy kota dumnie leżącego na stole w zakładzie drukarskim. I chociaż napis ułożony przed nim z czcionek zapewnia nas, że gra nie jest rozszerzeniem, to mając na uwadze inne znaczenie angielskiego słowa expansion oraz kocią naturę, nie jestem do końca pewien czy ten stół nie został przez niego zajęty już na stałe.

Printing Press

CO ROBIMY W GRZE PRINTING PRESS?

Printing Press kontynuuje temat, który mogliśmy poznać w jednej z poprzednich gier z serii Granna Expert – Gutenbergu, czyli rozwój druku. O ile wtedy do czynienia mieliśmy z dużą grą z gatunku euro, tak tym razem dostajemy abstrakcyjną układankę przestrzenną, za której pomocą będziemy realizować zlecenia.

Bo od wyboru zlecenia zaczyna się też każda runda. Wybieramy spośród par ramki i płytki, a na każdej z nich mamy nieco inne zadania. Ramki skupiają się na kolorach i specjalizacjach, płytki zaś na literach.

Przez następne 6 tur każdy z graczy będzie dobierał po jednej karcie, na których symbole niezbędne do zaliczenia wybranych zleceń występują. Karty układamy przed sobą tworząc siatkę symboli, na którą na koniec rundy nałożymy ramkę ze zleceniem tak, by z widocznego jej fragmentu 3×3 pola uzyskać jak najwięcej punktów.

Gra kończy się po 3 rundach. Do punktów zdobytych na koniec każdej, doliczamy punkty, które sami sobie określiliśmy w toku gry. Mamy bowiem do dyspozycji 3 żetony, które w odpowiednim momencie kładziemy na dole naszych ramek, zaznaczając tym samym nową punktację dającą nam 2 lub 1 punkt za każdy wybrany element wewnątrz naszych siatek symboli.

Printing Press ramka

JAK WYGLĄDA PRINTING PRESS?

Kto grał w Gutenberga, ten w Printing Press poczuje się jak w swoim zakładzie drukarskim. W obu grach za ilustracje odpowiedzialny jest Rafał Szłapa i obie są utrzymane w dokładnie takim samym stylu. Jest to styl bardzo przyjemny dla oka i estetyczny, chociaż przeniesienie go do odrębnej gry, połączonej jedynie tematem (a i ten mógłby być jakikolwiek) może być nieco ryzykowne. Na początku nawet pod tytułem na okładce widniał dopisek Gutenberg, ale całkiem słusznie wydawnictwo z tego zrezygnowało. Dodano także nieco ukrytą informację, o której już wspominałem na początku, że gra nie jest rozszerzeniem.

Poza tym wizualnie nie ma się do czego przyczepić. Symbole są wyraźne i się nie mylą, a to jest w tego typu grze najważniejsze.

Wydawca zawarł wewnątrz pudełka także dwie kartonowe skrzyneczki na elementy do samodzielnego złożenia. To tak w ramach ograniczania plastikowych woreczków. Jest to wygodne do układania w pudełku, nieco mniej wygodne do przetrzymywania równych typów komponentów. Niemniej, nie ma ich tak dużo, by był to jakiś wielki problem.

Printing Press worek

JAK MI SIĘ GRAŁO W PRINTING PRESS?

Nie ukrywam, że gdy wśród mechanik pojawia się przestrzenna układanka oraz wypełnianie kontraktów, to moje serce zaczyna bić nieco mocniej. No lubię to kombinowanie, którego w Printing Press możemy doświadczyć całkiem sporo. To poszukiwanie odpowiedniego miejsca dla właśnie dobranej karty, a nawet już wcześniejsza decyzja, którą z dostępnych wziąć najlepiej. To czy lepiej pójść w ramkę z mniej punktowanym, ale łatwiejszym do wykonania zadaniem, czy jednak połasić się na to dające większy zysk, ale dosyć ryzykowne.

A ryzyko bywa duże, bo symbol, którego poszukujemy może się w skrajnym przypadku wcale nie pojawić, albo pojawić się wraz z innym istotnym symbolem tylko raz. Albo podbierze go nam przeciwnik, bo będzie przed nami.

Tzw. hate drafting, czyli podbieranie elementów, które nam może za dużo nie dadzą, za to przeciwnikowi mogą pasować idealnie, odgrywa tu istotną rolę. Zwłaszcza, że mamy też możliwość by kartę odrzucić i zamiast niej wylosować 3 żetony z symbolami, zostawiając sobie 1 z nich. Co prawda miejsca w siatce zajmiemy mniej, ale być może trafimy na coś naprawdę przydatnego. Chociaż zwykle raczej losowałem rzeczy totalnie mi w danym momencie niepotrzebne.

Regrywalność w Printing Press jest całkiem spora, gdyż mamy po 16 ramek i płytek z co prawda dosyć podobnymi zadaniami, jednak podczas gry nie odczuwałem powtarzalności w tym aspekcie. Jakby tego było mało, kart do układania naszych siatek mamy w pudełku 90, a w grze dwuosobowej wykorzystamy jedynie nieco ponad połowę z nich. A występują zarówno w wersji poziomej, jaki pionowej.

Muszę wrócić jeszcze do tej ekspansji z wstępu. I nie, tym razem nie chodzi tu o kota, chociaż może steruje nią w białych rękawiczkach, żeby przypadkiem nie zostawić gdzieś sierści i nie zostać zdemaskowanym. Mianowicie, nasze układy z kart zajmują sporo miejsca na stole, a dodatkowo, naturalnie i automatycznie układamy je bezpośrednio przed sobą, na samym środku naszej przestrzeni. Po czym w nowej rundzie okazuje się, że to co układaliśmy przed chwilą nie jest już takie istotne i będziemy teraz tworzyć coś nowego. Trzeba zatem przesunąć swoje dzieło. Wymaga to 3 rąk po 8 palców każda i to najlepiej jakby wszystkie ćwiczyły jakieś pływanie synchroniczne. A rundy mamy 3, więc taka akcja dzieje się 2 razy. Można tez po prostu od początku wyznaczyć przed sobą odpowiednie przestrzenie, ale jeszcze nigdy mi się to nie udało.

Printing Press postacie

JAK MI SIĘ GRAŁO SOLO?

W wariancie solo mierzymy się z automą, która niestety nie została w żaden zabawny i oryginalny sposób nazwana. Wyobrażałem sobie zatem, że gram z tym zaborczym kotem z okładki. Ma on specjalną planszę, na której za pomocą losowanych żetonów ustalamy jego priorytety na każdą rundę. Nie pobiera on za to zleceń i nie układa siatki kart. Po prostu zgarnia karty z wystawki, według wspomnianych priorytetów i otrzymuje punkty w zależności od tego jak mocno dany symbol był przez niego pożądany.

My gramy w totalnie standardowy sposób. I muszę przyznać, że pomysł na rozgrywkę solo jest świetny. Obsługa automy nie jest w żaden sposób uciążliwa, imituje żywego przeciwnika doskonale (no może poza hate draftem, chociaż z naszej strony ma on już zastosowanie), a my zajmujemy się tym, co najciekawsze, czyli układaniem kart pod punkty. No i możemy zająć trochę więcej stołu bez obaw, że komuś przeszkodzimy.

Printing Press
autor: Przemek Wojtkowiak, Łukasz Woźniak
ilustrator: Rafał Szłapa
wydawca: Granna
wiek: 10+
liczba graczy: 1-4
czas gry: 30-60 min.

Printing Press jest bardzo dobrą propozycją dla osób lubiących układanki przestrzenne, za pomocą których zdobywa się punkty za zadania. Jest tu nieco losowości, jednak w grze trwającej do 30 minut jest to dopuszczalny poziom. Warto przygotować się na ekspansję stołu i zawczasu pamiętać, że ułożymy przed sobą 3 siatki kart. Niemniej, zdobycie maksymalnej liczby punktów jest niesamowicie satysfakcjonujące.

Komentarze
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Chcesz więcej?