#WspółpracaReklamowa Grę otrzymałem od wydawnictwa Muduko. Nie ma to jednak żadnego wpływu na moją opinię.

Jeśli widzisz przed sobą wściekłego bobra, to możliwości są dwie. Albo rzeka miała czelność płynąć, albo grasz w Spór o bór 2: Na tamę marsz. Dzisiaj zajmiemy się tą drugą opcją.

Spór o bór 2

CO ROBIMY W GRZE SPÓR O BÓR 2: NA TAMĘ MARSZ?

Jak głosi wstęp w instrukcji gry, Wielka Prapuszcza jest zagrożona. Jak zwykle wiadomości są dwie. Dobra jest taka, że nasze wściekłe bobry postawiły na rzece tamę co się zowie. Zła, że u najeźdźcy też są bobry.

W grze Spór o bór 2: Na tamę marsz, możemy wcielić się w jedną ze stron konfliktu – obrońcę bądź atakującego. Tama składa się z 7 części i niezależnie, w którą rolę się wcielimy, będziemy wysyłać nasze jednostki bojowe do walki przy każdej z części, tworząc z nich formacje. Każda jednostka należy do 1 z 5 kolorów i posiada swoją siłę od 0 do 11. Najsilniejszą formacją jest Legion, który składa się ze zwierząt jednego koloru o następujących po sobie wartościach siły. Później mamy Kompanię, czyli zwierzęta w różnych kolorach, ale o tych samych wartościach. Bractwo, to z kolei zwierzęta tego samego koloru, o dowolnych wartościach. Bandę tworzymy dzięki zwierzętom w różnych kolorach, ale o następujących po sobie wartościach. Jest jeszcze Zgraja, czyli jak sama nazwa wskazuje tak naprawdę zbieranina złożona z kogokolwiek.

Zadaniem atakującego jest uszkodzenie 4 części tamy lub całkowite zniszczenie jednej. Obrońca z kolei ma dotrwać do końca stosu kart bojowych, nie dopuszczając do spełnienia warunków przez atakującego.

Każdy fragment tamy może mieć różne wymagania. Zwykle będziemy układać wspomniane formacje, jednak mogą się one składać z różnej liczby jednostek. Innym razem wygrywać będzie najwyższa lub najniższa suma siły. Są też części tamy, gdzie niektóre formacje są preferowane i np. takie Bractwo wygrywa nawet z Legionem.

Spór o bór 2 legion

JAK WYGLĄDA GRA SPÓR O BÓR 2: NA TAMĘ MARSZ?

Spór o bór 2: Na tamę marsz, to kolejna gra od wydawnictwa Muduko, którą zilustrował Piotr Sokołowski. I te antropomorficzne zwierzaki wyglądają obłędnie. Wydra łucznik, czy żółw z buzdyganem posiadają mnóstwo szczegółów podbijających klimat leśnej potyczki, a dodatkowo każde zwierzę jest ubrane w kubraczek w odpowiednim kolorze.

Nie inaczej jest z płytkami tamy. Można było pójść na łatwiznę i każdą narysować tak samo. Tak się jednak na szczęście nie stało i wszystkie fragmenty naszej tamy są unikalne. Mało tego, po drugiej, czyli tej uszkodzonej stronie, obrazek jest dokładnie taki sam, ale trochę jakby przeszła tam mała armia leśnych zwierząt. Flaga, która dumnie powiewała z jednej strony, po drugiej leży przygnieciona połamanymi pniami. I takich smaczków jest tam więcej.

Spór o bór 2 tama

JAK MI SIĘ GRAŁO NA WIĘCEJ OSÓB W GRĘ SPÓR O BÓR 2: NA TAMĘ MARSZ?

Spór o bór 2: Na tamę marsz jest grą tylko i wyłącznie dwuosobową. Jest to rozwinięcie pomysłu z gry Spór o bór, gdzie również walczyliśmy o przewagi w puszczy, jednak tutaj wprowadzono trochę nowych urozmaicających rozgrywkę rozwiązań.

Przede wszystkim mamy wspomnianą na początku asymetrię, chociaż jest to trochę szumne określenie. Poza minimalnie różniącymi się warunkami zwycięstwa, jest tu jeszcze tylko jedna różnica pomiędzy frakcjami. Obrońca może dosłownie rzucać napastnikowi kłody pod nogi – przez całą rozgrywkę ma do dyspozycji 3 żetony kłód, które rzucone w konkretny fragment tamy, usuwają tam jedną jednostkę przeciwnika. Atakujący z kolei może na początku swojej tury wycofać wszystkie jednostki z jednej części tamy. Może to być istotne zagranie taktyczne w miejscu, w którym widzimy, że nie mamy już szans na przejęcie.

Kolejną różnicą względem części pierwszej są różne wymagania na fragmentach tamy. Zaczynając od liczby kart możliwych do zagrania (tutaj 2-4, pierwotnie zawsze 3), po rozpatrywanie ich inaczej niż tylko formacjami.

W Spór o bór 2 grało mi się świetnie. Jest to rodzaj gry taktycznej, jakie lubię. Głównie musimy tutaj reagować na to co robi przeciwnik oraz wykorzystywać najlepiej jak możemy karty, które przyjdą nam na rękę. Czasami trzeba chwilę przeczekać, wykładając nic nie dająca nam kartę, by za chwilę wrócić ze zdwojoną siłą, bo akurat coś ciekawego nam się trafi ze stosu.

Bardzo lubię tu aspekt udowadniania przeciwnikowi, że nic lepszego nie będzie już w stanie zagrać, na podstawie widocznych na stole informacji. Co prawda, teraz może to robić jedynie atakujący (poprzednio taką możliwość mieli obaj gracze), jednak jest to zrozumiałe względem zasad.

Zdecydowanie wybaczam losowość grom tego typu, gdyż trwają na tyle krótko, że to zupełnie nie doskwiera, a nawet jeśli, to można od razu zamienić się rolami i próbować odegrać na przeciwniku. Wprowadzone urozmaicenia względem pierwszej części dodają rozgrywce nieco głębi (wiecie, bo rzeka zatamowana hue hue), dzięki czemu gra się zdecydowanie przyjemniej, a same partie są ciekawsze.

W pudełku znajdziemy od razu karty taktyki, które jeszcze bardziej potrafią namieszać na tamie. Są to elitarne jednostki, które przyjmują wartości i kolory zależne od potrzeby, oraz karty podstępu, wpływające bezpośrednio na jednostki, nawet te po przeciwnej stronie. Zdarzyło mi się przez nie przegrać, gdy niczego nieświadomy byłem na ostatniej prostej do obrony tamy, a widziałem, że wszystkie potrzebne przeciwnikowi karty są już na stole w innych miejscach. Aż tu nagle po drugiej stronie tamy pojawiła się ważka, która przyjmuje dowolną wartość w dowolnym kolorze. I woda się przelała.

Spór o bór 2

JAK MI SIĘ GRAŁO SOLO?

Gra nie posiada wariantu jednoosobowego i raczej trudno byłoby go wymyślić w tego typu rozgrywce.

Spór o bór 2: Na tamę marsz!
autor: Reiner Knizia
ilustrator: Piotr Sokołowski
wydawca: Muduko
wiek: 8+
liczba graczy: 2
czas gry: 20 min.

Spór o bór 2: Na tamę marsz to godny następca swojego pierwowzoru. Ma wszystko, co sequel takiej gry powinien mieć – nowe możliwości bez zatracenia głównych założeń i pozytywnych odczuć. Jeśli oryginalny Spór o bór już wam się ograł, to wersja wodna jest jak najbardziej wskazana. A jeśli nie graliście w część pierwszą, to możecie od razu zacząć od drugiej, gdyż jest to bardzo dobre rozwinięcie tamtego pomysłu.

  • urozmaicenia rozgrywki względem świetnego pierwszego Sporu o bór
  • przepiękne ilustracje
  • asymetria jest trochę na wyrost, spodziewałem się większych różnic
Komentarze
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments