Tag: #abstract
Babilon solo
Babilon to jedna z tych gier, które mają tak nikłą interakcję między graczami, że tak naprawdę każdy może sobie zagrać w to samemu w domu, a potem wystarczy porównać wyniki przez jakiś komunikator. Aż dziwne, że nie ma tu wariantu solo.
(więcej…)Babilon
Wiszące ogrody Semiramidy, czyli jeden z cudów świata starożytnego, prawdopodobnie zostały zniszczone w wyniku trzęsienia ziemi w I wieku p.n.e. Czy gra Babilon jest pod tym względem realistyczna i wystarczy mocniejsze szturchnięcie stołu, by misternie dziergane konstrukcje się rozsypały? Odpowiedź na to nurtujące wszystkich pytanie poniżej.
(więcej…)Tuki
Długi klocek z Tetrisa. Bohater. Wybawca. Ulubiona postać wielu osób. Potrafił wyprowadzić nas z wielu, wydawałoby się, beznadziejnych sytuacji. Tym razem postanowił zobaczyć, jak to jest po drugiej stronie lustra. A co, należy mu się. Udał się zatem na daleką północ, by wraz ze swoimi braćmi posłużyć za niekoniecznie stabilny budulec kamiennych wież inukshuk w grze planszowej Tuki.
(więcej…)Zoo New York
Uwe Rosenberg przyzwyczaił nas, że robi gry w dwóch nurtach. Z jednej strony są to ciężkie gry euro, głównie o rolnictwie, jak Kawerna, Uczta dla Odyna, czy Le Havre. Na drugim biegunie mamy familijne przestrzenne układanki, takie jak Patchwork, Nova Luna, czy Ogródek. Niemiecki autor postanowił stanąć tym razem w rozkroku łącząc aspekt przestrzenny z hodowlą zwierząt. I tak powstało Zoo New York.
(więcej…)Nova Luna solo
Księżyc w nowiu kojarzył mi się do tej pory głównie z pewną sagą o wampirach i wilkołakach. Gra Uwe Rosenberga Nova Luna odczarowuje to określenie i teraz moim pierwszym strzałem będą kolorowe kafelki i układane na nich dyski.
(więcej…)Sagrada – odpudełkowanie
Bazylika Sagrada Familia powstaje od 136 lat, a dopiero niedawno uzyskała pozwolenie na budowę. Jej planszowa wersja zajmie nam zdecydowanie krócej, a przy okazji idealnie się wpisuje w popularny ostatnio trend ładnych gier logicznych. Poniżej zawartość tego kolorowego pudła. (więcej…)
Azul
Samodzielne wykończenie swojego mieszkania wspominam całkiem miło. Były to mocno intensywne 3 miesiące wyrwane z życiorysu, jednak satysfakcja, że wszystko, co mnie na co dzień otacza jest wynikiem mojej zabawy w Boba Budowniczego (albo bardziej w Mario Budowlańca – połowa patentów pochodzi z jego filmów na YT), to całkiem miłe uczucie. No dobra, prawie wszystko, bo płytek nie odważyłem się kłaść. (więcej…)








