Tag: #Lacerta
02 października 2022

Moja Wyprawa do Newdale

Do wyprawy zbierałem się dosyć długo i raczej nie miała na to wpływu moja niechęć do podróży. Wiedziałem, że jeśli chcę rozegrać pełną kampanię, to muszę to zrobić solo, bo miałem świadomość, że moi współgracze, z różnych powodów, nie odnaleźliby przyjemności w tego typu rozgrywce.

(więcej…)
18 października 2021

Pocztówki z Paryża

Pisałem niedawno, że byłem w pewnym ładnym miejscu i jeśli ktoś z was nie mógł spać, bo ciągle myślał, o czym mowa, to już spieszę z wyjaśnieniami. Chodziło mi o Paryż :v I prawdopodobnie wcale bym o tym nie wspominał, bo nie jest to nic niezwykłego, ani tym bardziej jakoś mocno związanego z planszówkami, gdyby… No właśnie. W sumie to trochę związane jest.

(więcej…)
09 maja 2021

Puerto Rico

W podstawówce zdarzało mi się puszczać muzykę na szkolnych dyskotekach. Z tamtego czasu najbardziej zapamiętałem stały zestaw malkontentów, którzy przy każdym utworze potrafili wynaleźć jakiś powód marudzenia i głośno go komunikowali. Moim ulubionym było, że piosenka jest za stara. Pewnego razu mój współprowadzący kolega postanowił takiego delikwenta, jak to się ładnie teraz mówi, wyjaśnić. Rzekł mu wtedy: dobra muzyka nie ma daty ważności. Czy w podobny sposób można mówić o grach planszowych? Przed wami trzecia edycja Puerto Rico.

(więcej…)
10 listopada 2020

Paryż: Miasto świateł

Miasto Paryż to dla mnie głównie Wieża Eiffla, Assassin’s Creed Unity, klub piłkarski PSG i niewyszukany żart o pożegnaniu ryżu. Co ciekawe, żadne z nich nie występuje w grze Paryż: Miasto świateł. No może poza tym żartem w trakcie rozgrywki, ale to już raczej moja zasługa.

(więcej…)
22 października 2020

Pracownia snów

Kiedyś interesowałem się świadomymi snami. Miałem wtedy mnóstwo pomysłów, jak można taki stan wykorzystać. Wśród nich było raczej używanie miecza świetlnego, niż patrzenie na samotne drzewo stojące na górze. Pracownia snów ma na ten temat nieco inne zdanie.

(więcej…)
16 stycznia 2019

Azul

Samodzielne wykończenie swojego mieszkania wspominam całkiem miło. Były to mocno intensywne 3 miesiące wyrwane z życiorysu, jednak satysfakcja, że wszystko, co mnie na co dzień otacza jest wynikiem mojej zabawy w Boba Budowniczego (albo bardziej w Mario Budowlańca – połowa patentów pochodzi z jego filmów na YT), to całkiem miłe uczucie. No dobra, prawie wszystko, bo płytek nie odważyłem się kłaść. (więcej…)